Wyryto na nieśmiertelniku - Lyeolt Ripstilsky
Urodzony w Meksyku. Pochodzenie dokładnie nieznane. Swojego okropnego akcentu pozbył się dopiero jakieś pięć lat temu, chociaż do dziś, kiedy naprawdę wyprowadzi się go z równowagi, słychać ten charakterystyczny akcent.
Więzień, oficjalnie skazany za ludobójstwo, przestępstwa wojenne, masowe morderstwa, gwałty, handel ludźmi, rozboje, fałszowanie pieniędzy, hazard, sprzedaż narkotyków, ciągłe wojny, w które się wikłałem...
Według ziemskich kronik, żyjący od 26 lat. Nieoficjalnie martwy, zabity przez agenta federalnego trzy lata temu. Podstępem uwikłany w morderstwo na oczach łowców nocnych stworzeń, skuty i pojmany, by spędzić resztę życia w więzieniu.
195 cm wzrostu ✖ Złote oczy ✖ Czarne, gęste, czasami splecione w warkocz włosy ✖ Ledwo widoczna blizna biegnąca przez mostek nosa ✖ Mroczny, budzący niepokój, zawiły tatuaż pokrywa jego klatkę piersiową i obojczyki
Pomiot; istota z jeszcze głębszych otchłani, niż Piekło, z jeszcze innego wymiaru niż ten; zesłana by czynić chaos, spustoszenie i śmierć, by pozostawiać po sobie gruzy, plagi i klęski, cmentarzyska kości i rwący się z piersi szloch...
![]() |
| Jego prawdziwa forma, poza ciałem człowieka |
Przez wiele czasów zamknięty byłem w tej przestrzeni.
Dookoła była czarna pustynia aksamitu. Zyskując pierwsze myśli byłem świadomy swojej samotności. Wtedy spadłem. Obudziłem się z krzykiem w nieznanym ciele. Nie czułem już zimnego aksamitu pod palcami. Tylko ciepłą krew. Pokochałem to uczucie. Moje wtargnięcie na ziemię zabiło wiele istnień...
Byłem biernym obserwatorem. Uczyłem się, chłonąłem wiedzę, rozwijałem swoje umiejętności.
Pierwszy prawdziwy kontakt z ludźmi miałem, kiedy zaciągnąłem się do wojska. Do miejsca, do którego dążyłem od czasu mojego pierwszego tchnienia na ziemi. Od razu pchałem się na najgorsze i najbardziej niebezpieczne i krwawe misje. Tego chciałem, pławić się w ich ciepłej krwi. Zawsze już chciałem czuć to tętniące ciepło...
Co do moich umiejętności. Jako pomiot jestem istotą wciąż rozwijającą się.
Nie mam ograniczeń, co do nauki nad materią i zdobywaniu nowych, tak zwanych uzdolnień, czy mocy. Nie miałem jednak nigdy potrzeby by kombinować nad samą istotą posiadania takich możliwości, dlatego też obrałem sobie ścieżkę destrukcji.
Znam wiele kombinacji destrukcyjnych, chociaż minusem zawsze było to, że je najłatwiej zapieczętować.
Prócz tego wyuczyłem się metod leczenia, poprzez analizę gatunku ludzkiego i kilku istot, tak zwanych magicznych, z którymi miałem styczność. Co za tym idzie, przy pełni mojej mocy, potrafię wyleczyć człowieka nawet z wilkołactwa, czy wampiryzmu.
Podstawową cechą pomiota jest to, że żywi się on duszami i agonią. Posiada kły zdolne wyssać nie krew, lecz duszę, albo chociażby ją skosztować. W zależności od więzi, jakie posiadał z wyssaną duszą, potrafi nawet przejąć jej moce i umiejętności, wykorzystać jej myśli i pamięć – chociaż nigdy tego jeszcze nie próbował.
To było niecałe trzy lata przed tym, jak mnie złapali.
Afryka. Dołączyłem się akurat do wojny w Libii, jedna z pierwszych akcji, gdzie miałem całkowicie wolną rękę. Zdjęli ze mnie ograniczenia, a ja mogłem do woli hasać po polu trupów przy akompaniamencie wybuchów. Zastanawiałem się, czy nie porozstawiać trochę min, by patrzeć jak tamci przechodzą przez pole minowe i obserwując jak ich ciała rozrywają się na strzępy. Rozstawiliśmy sprzęt, namioty i wszystkie jednostki szykowały się do natarcia.
Był to czas, kiedy akurat jeden z żołnierzy obchodził urodziny. Typowy Amerykanin, zwykły szeregowy, ale mieliśmy śpiewać mu urodzinową piosenkę. Znali ją nawet chyba rdzenni mieszkańcy Afryki...- Skapnie się, jeśli zaśpiewam to po swojemu? - mruknąłem do żołdaka obok, a ten wzruszył ramionami, kiwając głową. Widocznie i jemu było to obojętne, bo tak jak i ja, stał bardziej z boku. Też chciałem dostać kawałek ciasta, więc chociaż tyle mogłem zrobić.
A gościa nie znosiłem szczerze i prawda była taka, że im trochę zazdrościłem. Ludziom. Ja nie musiałem się martwić, czy to będzie moja ostatnia bitwa, czy nie, czy wrócę do domu z nogami, czy bez, czy ktoś na mnie czekał w domu i tak dalej.
I jeszcze, na mnie nikt nie czekał, nie miałem do czego ani do kogo wracać, więc wkręcałem się z jednej wojny w drugą, jak tylko mogłem, nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Umierałem na każdej wojnie i zdobywałem kolejne ciało, zjadając kolejne dusze. Żaden problem.
- Happy birthday, ciulu...
Potem rozpętaliśmy piekło, układaliśmy świeże stosy trupów, modliliśmy się za ich dusze (ha! dobre sobie). Zrobiło się zabawniej, kiedy wszyscy byli tak wstawieni, że ruszyli do najbliższej oblężonej wioski i zaczęły się gwałty, grabieże, obijanie facjat. To chyba była najzabawniejsza wojna. Wybuchła bomba, którą podstawiły nam wrogie jednostki, a Amerykaniec, któremu wcześniej śpiewaliśmy stracił nogi.
- Też chcę dzisiaj urodziny – przyklęknąłem koło niego, nie zwracając uwagi na jego krzyki, kiedy wił się w agonii. - To by były najzajebistsze urodziny, jakie obchodziłem. - Pierwsze i jedyne.
Chaos był zajebisty.
Kiedy wrzucali mnie na przesłuchanie, nie ważne, jak długo krzyczałem, że to pomyłka, że mnie wrobili. W końcu byłem wzorowym żołnierzem. Walczyłem za ludzi, za ich wiarę, za ich ojczyznę. Z mojego punktu widzenia jednak... powtarzałem tylko to, co wykrzykiwali żołnierze stając przed obliczem śmierci. Mój pogląd zawsze się różnił, w końcu nie byłem jednym z nich. Ja walczyłem dla krwi, dla czystego piękna rozczłonkowanych, rozszarpany ciał, dla ich bólu i cierpienia, który mnie żywił.
Czy to wygląda, jakby jedynym źródłem
mojego istnienia był ludzki ból, agonia, śmierć, dusze, krew i
wojna? Są jeszcze karty, koszykówka, baseball, gitara, ciężkie brzmienia, lizaki, małe kurczaki i inne słodkie stwory... To tylko drobnostki.
[KP jeszcze się uzupełni, ew stworzy się oddzielną notkę z historią jego powstania XD]


(hah bardzo fajnie mi się to czytało XD lakuję twoją KP)
OdpowiedzUsuń[Wybacz mój zapłon. Brak dostępu do neta zrobił swoje x.x Nadal masz ochotę na grę pod kp? :3 ]
OdpowiedzUsuń(Aż z ciekawości sprawdziłem ile minęło XD Jasne, że mam. Szczególnie jak w tygodniu nie będę mógł siedzieć na czatach, więc tym bardziej chcę pograć ^^)
OdpowiedzUsuń[Masz pomysł na jakiś specjalny wątek czy tak spontanicznie? I kto zaczyna? xD]
OdpowiedzUsuń[Btw. internet mnie nie kocha i w razie co będę odpisywał Ci z telefonu więc z góry muszę przeprosić za brak polskich znaków o.o'']
OdpowiedzUsuń(Nie mogłem wcześniej x,x Dobra. Na dzień dzisiejszy nie mam jakiegoś oryginalnego wątku XD możemy pociągnąć dalej tamten z czata, kiedy wpadłeś w pułapkę, to np znaleźlibyśmy jakieś wejście do tuneli, które prowadziły do wyjścia, albo coś~ możesz zacząć mwahah)
OdpowiedzUsuń[Dobra, ja dobry chłopiec zacznę. Ale jutro XD'']
OdpowiedzUsuń