wtorek, 21 stycznia 2014

LUDZIE CO Z WAMI?

Zauważyłem ,że ostatnio flash szwankuje to fakt , ale dzisiaj działa a na czacie tylko dwie osoby. Coś tu nie gra w przenośni i dosłownie moi drodzy. Tak nie może być. jest mi  przykro z tego powodu. Jeżeli nie możecie wejść to sie poprostu pisze do admina lub kogoś innego. Stworzyliśmy ten blog a on UMIERA .

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Ludzie dążą do swojej zagłady. Ja im tylko w tym pomagam.



Podchodzisz do biurka, na którym panuje nieco chaosu. Leży tam duża ilość kartek, rozebrana lampka, dająca nietypowe, srebrne światło, kilka śrubokrętów i wiele części. Parę książek technicznych, matematycznych, parę książek o tematyce fantasy. Po środku biurka leży jednak zapisana kartka czarnym atramentem. Wokół niej panuje mały porządek, a jedynym dodatkowym elementem, zaburzającym harmonie jest otwarte pióro, z jakiego to kapie czarny atrament. Gdy się przyjrzysz, zauważysz długi tekst, zapisany dosyć drobnym pismem, nieco niedbałym, pochyłym w prawą stronę. W literce i zamiast kropki, jest najczęściej kreska. Wszystko jest ze sobą połączone, często są zaokrąglenia. Niekiedy brakuje znaków interpunkcyjnych. Na kartce jest zapisane:

"Yoł Mint!
Od czego by tu zacząć... No tak! Może wpierw od tego, że cholernie nie cierpię ręcznego pisania, a Ty mnie zmuszasz do takiego wysiłku. Niby mógłbym użyć komputera, ale niestety, aktualnie go nie posiadam. Nie cierpię ręcznego pisania wiesz czemu? Bo nie mogę poprawić w pełni popełnionego błędu. Zmieniłem imię i nazwisko, wymagała tego sytuacja. Zresztą, wiesz czemu. Teraz zwę się Ainsley Ampleforth. Wiem, nie budzi szacunku, ale brzmi zacnie. Wiesz, że nie mogę z Tobą rozmawiać twarzą w twarz. Jestem w końcu Loscath'em. Wole samotność, a nie chciałbym zranić mojego jedynego przyjaciela, dlatego wybrałem taki sposób konwersacji. Nie posiadam rodziny, niestety, zabilibyśmy się nawzajem, gdybyśmy spędzali ze sobą zbyt dużo czasu. O ile nie zapomniałeś, Loscath oznacza "energię" i "cień", ale nie przetłumaczysz tego z pomocą translatora, którego tak uwielbiasz psuć. Sam zresztą lubię bawić się w hakera. W sumie to nigdy nie pisałem Tobie o mojej rasie, tym razem napiszę w tym liście. My, Loscath'owie(jesteśmy w sumie widmami, ale bardzo odmiennymi) żyjemy w odosobnieniu, skupiając się na własnym wnętrzu. Pomaga nam w tym muzyka. Poniżej zapiszę nazwę, wystarczy wygooglować, a otrzymacie odpowiedni wynik na youtube.


[ Ainsley Ampleforth | Loscath(widmo) | Samotnik | Nastrój zależny od muzyki | Haker ]

Dark Ambient - Wrong Turn
Jest to muzyka ambientowa, o ile kiedykolwiek słyszałeś o takiej nazwie, a sądzę że nie. Wracając, właściwie to muzyka dyktuje nam nasz stan, nasze zachowanie, jak i oczywiście dźwięki otoczenia. Czujemy się przytłoczeni, gdy jest wielki zgiełk wokół nas, a tym samym stajemy się agresywni. Gdy słuchamy żywej muzyki, analogicznie, stajemy się energiczni; spokojnej, rozważamy nad wnętrzem. Nie jesteśmy w stanie ignorować dźwięku nas otaczającego. Przez to wszystko możemy stać się agresywni w najmniej oczekiwanym momencie, zabijając kogoś bez skrupułów. Wynalazłem jednak na to sposób, nosząc zawsze MP4, wyładowaną różnymi spokojnymi nagraniami, nosząc ją wraz z bardzo dobrej jakości słuchawkami. To nam wystarczy. Jednakże, nie jest to jedyna cecha Losathów. Jesteśmy drapieżcami, a więc i mamy specjalne zdolności. Jedną z nich są kolce, wyrastające z nadgarstków na nasze wezwanie. Gdy kolce zostaną wbite w czyjeś ciało posiadające duszę, możemy z niej przechwycić specyficzny kawałek, który odpowiedzialny jest za generowanie energii magicznej w ciele ofiary. Pożarcie całego tego elementu magicznego w duszy, daje nam jej umiejętności, odbierając ofierze całą jej moc na zawsze. Jednakże, gdy pożremy tylko małą część, co mi osobiście wystarcza, ów cząstka się regeneruje. Drugą ze zdolności kolców, gdy akurat te są wsunięte w nasze ciała, jest pochłanianie dowolnej energii. Dosłownie, dowolnej. Dzięki temu ognisty pocisk, lecący w naszą stronę, może zniknąć przed naszą twarzą. Ręce pokryją się ów energią i nada nam możliwość ciśnięcia podobnym czarem, jednak z okrojoną mocą o równą połowę. Magowie nazywają to niekiedy "antymagią", co jest oczywiście błędne. Nasze pochłanianie energii ma również małe ograniczenia. Nie możemy w końcu wchłaniać magię w nieskończoność. Nasze ciało mocno się męczy przy tym, dlatego też nie lubię walczyć zbyt długo z magami. 


[ Nonstop słuchawki na uszach.| Drapieżca | Specjalne zdolności wchłaniania energii | Pochłanianie źródła magicznego duszy ]


Chciałbym znów powrócić do swojej ojczyzny, Wielkiej Brytanii. Zapomniałem już całkowicie tego języka. Nie jestem wprawnie się nim posługiwać. Jest to dosyć bolesne. W nawiasie mówiąc, napisałem ten list w dniu moich urodzin. Skończyłem dwadzieścia pięć lat, a to dla mojej rasy oznacza zablokowanie starzenia się. Nie jestem z tego powodu zadowolony, nie wyglądam tak jakbym chciał. 
Teraz się o dużo zmieniłem. Moje włosy przybrały fioletową barwę, znaczy, ja je pofarbowałem. Ciemny fiolet, bardzo ciemny, często czarny w niektórych miejscach, chyba. Tylko w blasku księżyca rozświetla się niczym fioletowa żarówka, ponoć. Inaczej to wygląda, jakbym miał zwyczajne fioletowe pasemka na grzywce, ale nie jest źle. Dbam o swoje włosy, gdyż mam je po prostu długie. Przeszkadza mi nieco niekiedy ich długość, ponieważ długi kosmyk włosów często leży na mojej klatce piersiowej. Twarz mam nieco dziecinną, przypominającą osiemnastolatka. Nieco ostrawy kształt twarzy, o ile tak to można nazwać. Wyglądam na spokojnego i chyba wzbudzam spokój u innych. Moje oczy są jak zwykle, w srebrnym kolorze czy szarym, nie wiem jak to nazwać. Zresztą wiesz, że przez te oczy nie widzę kolorów. Irytujące jest być daltonistą. Ponoć wiele osobników z mojej rasy nie widzą kolorów, ale może znajdę kiedyś sposób na przywrócenie normalnego widzenia. Przeważnie noszę białą koszulkę, zwyczajny T-shirt, bez nadruku. Do tego czarny uniformek, którego uwielbiam, wiesz o jaki mi chodzi, ten z białymi elementami, wyglądający jak marynarka. Oczywiście, czarne spodnie, a do tego albo glany, albo zwyczajne trampki. Nieco urosłem, mam jeden metr i chyba z siedemdziesiąt pięć centymetrów. Wyrzeźbione ciało, codziennie trenuje. Muszę być w formie. Nie często się uśmiecham, mam neutralny wyraz twarzy. Tutaj masz zdjęcie.

[ Wielka Brytania | 25 lat | Pedantyczne podejście do wyglądu i ciała ]

Jeżeli chodzi o mój charakter, to on też uległ zmianie. Ale to wiesz, ciągle jestem zmienny. Raz spokojny, raz wybuchowy, a to nie tylko za sprawą muzyki. Po prostu nie jestem w stanie utrzymać swojego charakteru. Jedno co jest pewne, nie jestem pewny siebie i boje się rozmawiać z ludźmi i nie tylko z tego powodu, że są moim pożywieniem, a dlatego że nie chce niczego złego powiedzieć. Boje się używać słów. Jestem zamknięty w sobie, ale przy rozmowie staram się to skrywać. Dotrzymuje sekretów i staram się dotrzymać obietnice, o ile są one w realnej sferze. Jestem w miarę lojalny. Jeżeli jednak poczuje, że moja lojalność dostarczy samych negatywów, potrafię zdradzić. Kamufluje swój charakter w zależności od innych osób. Dlatego ludzie twierdzą, że mam rozdwojoną osobowość. Czasami bywam opryskliwy, wredny, wkurzający, irytujący, chamski, przemądrzały, a czasami bywam miły, pomocny, sympatyczny, entuzjastyczny, towarzyski, sztucznie otwarty. Izoluje się jednakże od ludzi jak tylko mogę. Jestem zbyt wstydliwy. Do kolejnych cech zalicza się egoizm, materializm, radykalność, logiczność, ale i nieco ekscentryczności. To tyle o moim zmiennym charakterze.
Aktualnie przebywam w więzieniu, ale spokojnie. Pracuje tam jako strażnik. Pilnuje dokładniej bestii mojego pokroju. Oferta była tego warta. Wiele pieniędzy mi się przyda, by w przyszłości zamieszkać w willi z basenem, z kilkoma ferrarii i PC'tem z NASA. Oczywiście żartuje, jednak PC"tem bym nie pogardził. Wiadomo, jestem niestety materialistą i egoistą, dlatego zależało mi na tej robocie. Przyjąłem ją bez wahania. Nie wiem za co trafili więzniowie, ale będę bronił tam porządku. To tylko spacerowanie i oglądanie się za więźniami, mam nadzieje.


[ Zmienność | Materialista | Egoista | Lojalność | Enigmatyczność | Rozdwojona osobowość | Sztuczność | Wstydliwość | Brak pewności siebie | Zamkniętość | Strażnik ]

Powracając do moich umiejętności. Potrafię wchłaniać magię, pochłaniać czyjeś źródło magiczne wraz z wbiciem kolców spod nadgarstków, jakie są wysuwane na moją komendę. Potrafię wypuścić przechwyconą magię w przeciwnika z zachowaniem połowy tej energii. Lecz muszę się przyznać, że zabiłem kogoś. Sprawę umorzono, na szczęście. Aby Loscath mógł być loscath'em, musi przejąć cząstkę duszy spowitej w mrok. Scath oznacza cień. Zabiłem osobę, przejmując właśnie tę cząstkę, dzięki czemu otrzymałem bardzo potężne zdolności. Mogę wchodzić w cień, a nawet przejąć cień drugiej osoby. Wraz z użyciem energii z moich magicznych kolców, mogę zatrzymać czyjeś ciało swoim cieniem, lecz wtedy tracę częściowo moc wchłaniania i jestem bardziej podatny na ataki. Jednakże, gdy zatrzymam kogoś w odpowiednim momencie, przejmuję kontrolę nad jego cieniem, a tym samym nad nim. Nie ruszy się ani nie użyje żadnej techniki bez mojej zgody, o ile nie wyładuje się moja energia. Z pomocą cienia nie tylko mogę wchodzić w cień, ale zamieniać się w niego lub tworzyć cieniste kolce. Szeroka gama umiejętności.
Co do ciekawostek na temat mnie.
Lubię chodzić boso i czuć zimno pod stopami, wręcz uwielbiam.
Wole zimę, nie cierpię lata.
Uwielbiam czuć dwie skrajne temperatury na sobie, dlatego otulam się kocem i otwieram okno, gdy za oknem pada śnieg.
Kocham masaże.
Uwielbiam lody o orzeźwiającym smaku. Między innymi cytrynowe.
Spagetti należy do moich ulubionych potraw jak i pirogi z kapustą i grzybami. Dodatkowo, lubię fastfood'y, ale staram się je ograniczać ze względu na kondycje.
Nienawidzę papierosów, a z alkoholi lubię jedynie słodkie trunki.
Lubię muzykę i nie patrzę na to, jaki to gatunek. Jednak najczęściej jest to epic, rock, metal, heavy metal, chorial, ambient.
Uwielbiam technologię, a w szczególności komputery. Potrafię programować i tworzyć grafikę, podłączać sprzęt, kamery, włamywać się... ale to już nie istotne.
Kocham grać na pianinie.
Nie lubię bólu.
Raczej jestem homofobem.
Uwielbiał różnorakie słodkie rzeczy.
Wole herbatę od kawy.
Nie lubię kontaktu fizycznego.
Nie cierpię żadnych mazideł. Nienawidzę...
Nie odrywam się od telefonu i GG.
Uwielbiam grzywki."


[przepraszam za tak słabą KP i nudną, ale obiecuje jej poprawę. Nie bijcie. ]

Nie każdy jest taki zły, na jakiego wygląda.

Misha Aleksiej Crowley

Wiek: 19/20 lat wizerunkowo. Psychicznie wiele więcej.
Rasa:
Zdemonizowany anioł.
Pochodzenie:
Rosja Dawniej niebo
Stanowisko:
Więzień
Charakterystyczne: Czarna chustka na lewym nadgarstku.

O nim
Jego charakter nie należy do najprostszych, szczególnie dla niego. Bywa uparty nawet kiedy wie, że nie do końca ma racje. Często zachowuje się niczym obojętny na wszystko odludek. Nie raz uciekał od wszystkich, byle by pobyć samemu. Nie przepada za tłumami. Ludzie bywają dla niego niesamowicie przytłaczający. Mimo to nie należy do osób egoistycznych. Zawsze próbuje być jakkolwiek pomocny. Każdego wysłucha i powie co myśli, przy czym stara się być szczery. W rzeczywistości jest bardzo nieśmiały i kochany. Jest typem marzyciela. Często odlatuje do swojego świata. Rzadko zdarza mu się zrobić coś bez zastanowienia. Nie ma wielu przyjaciół, może przez swoje zachowanie, ale nie jest ono do końca nieuzasadnione. Bardzo nie lubi być ograniczany. Tak samo nienawidzi niektórych typów chamstwa i głupoty.



Wygląd
Należy do osób raczej niskiego wzrostu (ok 163cm). Jest dość drobny i szczupły choć nie do przesady. Jego mięśnie nie są wyraźnie widoczne na pierwszy rzut oka. Mimo to jest wystarczająco silny żeby sobie radzić.
Jego włosy są po prostu ciemne, a wręcz czarne. Często rozczochrane. Oczy za to ma mocno czerwonej barwy
Zwykle chodzi ubrany na czarno. Najczęściej wybiera koszulki z logiem zespołu, ale nie gardzi też zwykłymi koszulami. Nosi czarne długie spodnie, prawie zawsze wciśnięte w glany, które nie da się ukryć, wiele już z nim przeszły.





Już nie anioł

Czy anioł może zostać przeklęty? Jak widać owszem.
 W momencie gdy Misha przestał nad sobą panować i dopuścił się nie jednego morderstwa, oraz stanął
przeciwko swoim "braciom", ich zasadom i temu w co wierzyli, nie tylko został wyrzucony, ale i przeklęty. Zmuszono go do wypicia ludzkiej krwi i od tamtego dnia prześladował go coraz większy głód.
 On sam by zachować resztki swojej anielskości wyrył we własnej skórze znaki w nieznanym dla wielu języku. W obawie przed chcącymi zabić go z a to braćmi, zdobył się na umiejętność ukrywania się pod postacią zwierzęcia.
 




Wilk
 Pod tą postacią jest wyraźnie większy od przeciętnego wilka. Jego sierść jest czarna, a oczy złote. W ciemności szklą się w płomienno-rudym odcieniu.

Ciekawostki
Lubi chodzić boso. 
B
oi się strzykawek.
P
owinien nosić okulary
N
ie przepada za dziećmi.
Woli zimie od lata.
Lubi alkohol i kawę.
Nadal może pokazać skrzydła. Czasami widać je
w jego cieniu, ale są one obszarpane, a niektóre piórka
wiecznie się tlą.

sobota, 11 stycznia 2014

Kontakty

Witam wszystkich graczy i ewentualnych czytelników.

Tak jak obiecałem, to coś zrobiłem. Pod krzykopudłem będzie zamieszczony mały widget o nazwie "Kontakt". Jednakże, trzeba go nieco uzupełnić, mam rację? W takim razie każda osoba, która chce być wypisana w tamtym miejscu, niech napisze komentarz ze swoim numerem GG, Skype, czy jakimś innym możliwym sposobie komunikacji. Ułatwi to stanowczo roleplay, a osoby z którymi będę miał kontakt, będą szybciej informowane z nowościami ^ _ ^.

Pozdrawiam, Ultimitium.

środa, 8 stycznia 2014

Nathaniel ”Reibun” Caprio

Nathaniel to powszechny ignorant, mając wszystko w głębokim poważaniu. Od dzieciństwa w życiu nie miał łatwo, najpierw jego starszy brat zginął w bliżej nieokreślonych okolicznościach, później jego matka, załamana, popadła w chorobę psychiczną i pozbawiła się życia. Ojciec naturalnie uciekł w alkoholizm tym samym skazując syna na radzenie sobie samemu. Młodemu Caprio udało się usamodzielnić, wpierw poszedł do wojska, udało mu się dostać do oddziałów specjalnych. Jednak musiał wrócić ze względu na zły stan zdrowia swojego ojca. Będąc uwiązanym nie wrócił już do wojska zamiast tego wpadł w złe towarzystwo, a z czasem zaczął zajmować się przekazem informacji. Dzięki bystremu oku, dobremu słuchowi i niepozorności nabrał niemałych umiejętności w zbieraniu informacji. Był w tym dobry, a dobra informacja kosztowała dużo. Zyskał przezwisko Reibun, które stało się dość powszechne. Szybko jednak wpadł w gorsze kręgi, robił sobie coraz więcej wrogów, rozpoczęły się na niego nagonki. Z czasem również stawał się coraz bardziej arogancki, czemu? Bo był cenny i miał tego świadomość. W jego głowie tkwiło miliony informacji, dzięki którym można by było narobić niezłego bałaganu w kraju. Zniszczyć życie nie jednemu człowiekowi czy też wydać jedne z największych grup przestępczych. Miał haka na prawie każdego. Nawet policja wolała się go pozbyć, dla nich wiedział zbyt wiele. Sam Reibun miał to wszystko w głębokim poważaniu, zawsze zabezpieczony umykał wszelkim niebezpieczeństwom. A chętnych na informacje nie było mało. W końcu jednak wpadł w problemy, które go przerosły. Musiał zacząć się ukrywać, działać bardziej ostrożnie. Nieraz miał kłopoty. Kilkukrotnie uciekał z aresztów a innym razem cudem unikał tortur ze strony mafii. Nie raz był na skraju a jednak zawsze się wymykał z macek śmierci, której zresztą panicznie się bał. Nawet ból nie wzbudzał u niego takiego lęku. Ale nie tylko strach był powodem jego zawziętej walki o życie, karmił się też pewną myślą, która może i była optymistyczna ale dawała Nathowi siłę. Zawsze powtarzał, że kiedyś będzie żył w największych luksusach, bez kłopotów. Nie zdechnie jak jakaś pierdoła. Bo przecież życie nie może być ciągle takie frajerskie. Stało się to jego mottem i myślą przewodnią. W pewnym momencie jego świat wywrócił się do góry nogami. Wpadł w tarapaty z których miał tylko dwa wyjścia. Decyzje podjął w dość chaotyczny sposób. W ostatecznym rozeznaniu stał się strażnikiem a zarazem informatorem w więzieniu nieco innym niż zwykłe. Postanowił wywiązać się z obowiązków i uwinąć się stąd jak najszybciej. Nie wiedział, że już z góry go tu uwiązali na całe życie.  
Imię
Nathaniel
Nazwisko
Caprio
Ksywa
Reibu
Wiek
24
Rasa
Człowiek
Pochodzenie
Nowy York
Stanowisko
Strażnik

Charakter
Reibun sprawia wrażenie osoby spokojnej, żyjącej we własnym świecie. Tak naprawdę to arogancki ignorant myślący tylko i wyłącznie o własnym tyłku. Nie robi nic bez korzyści dla siebie. Nie posiada czegoś takiego jak współczucie. Jednakże nie pasjonuje go tez przemoc. Woli stać z boku i przyglądać się. Jest typowym obserwatorem. Woli dziesięć razy pomyśleć nim coś zrobi, krócej mówiąc nie działa pochopnie.

Wygląd
Wysoki, młody mężczyzna mający około metr osiemdziesiąt parę wzrostu.
Czarne kosmyki przycięte na ogół w charakterystyczny sposób.
Ciemno szare oczy.
Dwa kolczyki w prawym uchu.

Umiejętności:
Szybka analiza otoczenia.
Wyłapywania najmniejszych szczegółów i najdrobniejszych informacji.
Wyrobiony refleks, podzielna uwaga.
Wyćwiczone i zahartowane ciało.
Umiejętności posługiwania się zarówno bronią palną jak i białą.

Dodatkowo:
Nathaniel uwielbia kruki, kiedyś udało mu się takowego oswoić.
Nie cierpi zapachu alkoholu.
Jak był młodszy marzył o zawiązaniu paktu z demonem lub zyskaniu jakiś nadludzkich zdolności.
Ma alergie na koty.

Lost - stracony

Imię Cyryl
( takie imię przyjął na ziemi, prawdziwe imię po prostu zapomniał )
Nazwisko Roux
( podobnie jak powyżej )

Ksywa Angel 
( kreatywności poziom najwyższy )
Wiek Kilka dekad 
( za dużo by mówić )
Rasa Anioł
( to chyba oczywiste )
Pochodzenie Niebo
( …? )
Stanowisko Więzień 
( on jest niewinny )

Cyryl potrafi się przystosować. Przez lata nauczył się naśladować zachowanie innych. Dzięki temu kreuje swój charakter na różne sposoby. Jego prawdziwa natura jest dość skomplikowana. Jako anioł cechuje go dobroduszność i duma. Jednak jest w pewien sposób spaczony. Czerpie przyjemność z szaleństwa innych. Lubi posługiwać się ironią. Potrafi słowami trafić w słaby punkt innych, bez korzystania ze swoich zdolności. Ukrywa się ze swoimi słabościami a gdy takowe zostaną odkryte traci nad sobą kontrole i wykazuje przemoc. Ma też i te dobre cechy, zawsze dotrzymuje danego słowa. W objawach jego prawdziwej natury potrafi współczuć i okazywać empatie. Jest dobrym słuchaczem. Zdarza mu się popadać w melancholie. 

Obowiązkiem Stróża jest czuwanie nad dobrym stanem ludzi.

Zabrania się wszelkiej ingerencji w postępowanie ludzkie, wpływanie na ich świadomość. Dozwolone jedynie jest wskazywanie poprawnej drogi, jednakże i w tym wypadku ma być to podsuwanie wyborów, a nie wpływanie na ostateczną decyzje.

Uważna obserwacja daje możliwość poznania sposobu rozwoju ludzkiego umysłu, poznania nawyków i reakcji.

Obowiązkiem Stróża jest być oczami Boga, jego ustami i dłońmi.

( życie anioła stróża jest nudne... )

Przez kilka dekad Angel idealnie wywiązywał się z obowiązków Anioła Stróża. Później, z niewiadomych przyczyn, nastąpił załam. Wysłannik niebios zmienił się nie do poznania. Przestał widzieć sens swoich obowiązków. Zaczął szukać innych zajęć, łamać zasady. Zaczęło się niewinnie, od niewielkich ingerencji w ludzki umysł. Później działo się to już samo. Angel zaczął czerpać z tego przyjemność. Doprowadzanie ludzi do szału, pranie mózgu, pchanie ich do czynów najgorszych. Bawiło go to i urozmaicało czas. Niestety szybko dowiedzieli się o tym jego przełożeni. Wpierw potraktowali go delikatnie. Upomnieli, odebrali możliwość władania umysłem, na jakiś czas. Później znów pozwolili wrócić do swoich obowiązków. Cyryl jednak nie miał zamiaru powracać do nudnego żywotu Anioła Stróża. Stał się przyczyną szaleństwa wielu ludzi, doprowadzał ich do obłędu a nawet samobójstw. Wycwanił się na tyle, że przez długi czas unikał sądu. Z Anioła Stróża stał się Aniołem szaleństwa. Wysłannicy niebiescy nie mogli tego tolerować, posłali za nim łowców. Wtedy też poczynił rzecz najgorszą z możliwych. Zabił swoich pobratymców. W końcu został schwytany i trafił pod sąd. Nie odebrali mu skrzydeł, skazali zaś na wieki wegetacji w więzieniu. Zapieczętowali jego umiejętności, nieświadomi tego, że cząstkę z nich Angel skrył. Dlatego też nadal potrafi zaglądać w umysły z tym, że musi swą ofiarę dotknąć. Oprócz tego potrafi wpłynąć na świadomość ludzką, trudniej mu wychodzi w wypadku istot ponad ludzkich. Tworzenie iluzji także nie zostało mu odebrane. 


Gdybym mógł napisać swój los od nowa, powtórzyłbym go.



sobota, 4 stycznia 2014

"Jeśli chcesz uniknąć krytyki, nic nie rób, nic nie mów, bądź nikim."

Imię:
"Samael" Marshall

Ksywa:
Mars


Nazwisko:
Morten II

Wiek:
27 lat.

Rasa:
Człowiek / Wampir

Stanowisko:

Więzień

Pochodzenie:

Wielka Brytania

Kształtowanie się charakteru:

Samael jest człowiekiem wychowanym w niezwykle zamożnej rodzinie. Wpłynęło to mocno na jego charakter. Jak na zamożną rodzinę przystało, stawiano go w trudnych sytuacjach i wiele wymagano, a w razie nie przestrzegania poleceń, karano. Żył przez pewien czas jako nieudacznik rodziny, ale ile można żyć jako taka persona, będąc tego w stu procentach świadomym? Zaczął powoli przyswajać odpowiednie zachowania, czytając wiele książek, porad, obserwując poczynania swych rodziców, a przez to wszystko, stał się kulturalny, oczytany, wychodząc z cienia żałości. Powierzano mu ważniejsze, rodzinne zdania, prowadził rozmowy z ważniejszymi osobami. Starał się być w tym wszystkim perfekcyjny, by nie spaść znów na samo dno. Przegrana nie wchodziła w grę. Liznął nieco ekskluzywnego życia, w którym nie martwi się o stan finansowy a bardziej o swój wizerunek i relacje między innymi ludźmi, jednak dalej w jego sercu tkwiła nieporadna cząstka młodego chłopca, chcącego jedynie miłości od matki, która wyszła niedługo potem na wierzch. Doszło do pewnego wydarzenia, przez jakie musiał uciec z domu i borykać się na ulicach Londynu, prosząc o kilka centów na życie. Przez kolejne wydarzenia jako sierota stał się typowym egoistą, dla którego pieniądz stał się ważniejszy od czyjegoś życia czy miłości, której nigdy nie otrzymał. Niektórzy ludzie dowiedzieli się o jego poczynaniach i załatwili mu coś, za co mógł zgarnąć dużą ilość pieniędzy. Wydało się to dla niego niezwykle podejrzane, ale niestety zgodził się. Tam, gdzie teraz przebywał nauczył się nieufności do ludzi, skurwysyństwa wobec ludzi, zimnokrwistości na ludzkie cierpienie. Stwierdzając, że od teraz jest zbyt trudny do utrzymywania, wrzucili go do więzienia.
 Skrótowo:
Niemiły(Jak coś mu się nie spodoba), wredny(Gdy się wkurzy lub ma zły dzień), zimny(Ciągle neutralna postawa, nie ważne czy ktoś zginął czy nie), egoistyczny, mówiący to, co chce, władczy, dosyć kulturalny, oczytany, spokojny, nie przyjmujący porażki, analityczny(Można nazwać go taktykiem, analizuje każde wyjście), brutalny(Gdy plan A nie zadziała, czas na plan Z), nieufny, nieco ciekawski i oczywiście perfekcyjny (Zadaje bardzo dużo pytań w celu upewnienia się.)

Wygląd:
Rozpocznijmy od wyglądu ciała. Jest blady. 1m 75cm, kilogramów 80, dobrze wyrzeźbione ciało. Rozpoczynając od jego głowy, ma białe, nie, śnieżnobiałe włosy, długie do karku. Delikatne rysy twarzy, przez co wygląda na spokojnego. Nieludzkiego koloru oczy, różowe, często świecą. Na swojej głowie zawsze ma maskę przeciwgazową. Na szyi nosi czarny szalik. Na sobie białą bluzę z kapturem lub białą koszule i biały płaszcz. Najczęściej nosi do tego niebieskawe spodnie z jedną parą kieszeń, które wsadza w białe 14-sto dziurowe glany.


Popełnione przestępstwo:
Pewnego dnia wyszło z niego to, co starał się chować od wielu lat. Coś, co zamroziło na parę chwil jego sumienie i wszelkie granice rozsądku. Był to bal w którym uczestniczyło wiele ludzi, mniej bądź więcej ważnych dla rodziny. Jeszcze tego dnia był spokojnym i miłym chłopakiem, jaki reprezentował swoje nazwisko z należytym szacunkiem. Ale co z tego, jeżeli ów rodzina nie chce, byś reprezentował jej nazwisko, ponieważ jest coś z Tobą nie tak? Wtedy przychodzi moment do tej głowy, czy na pewno chcesz takiego dalszego życia, czy chcesz z tym walczyć bądź się poddać. Rodzina zaszczepiła w nim bardzo głęboko dążenie do swoich celów, pokazując na co dzień jak obchodzą się z innymi ludźmi, pracownikami. Nigdy w końcu nie przegrywali. Marshall również postanowił iść tą samą drogą jak jego rodzice i postanowił rozwiązać swój problem. Nie był już tak młodym człowiekiem tego dnia, a obchodził 19 urodziny, o jakich jego rodzice zapomnieli. Wyjaśniać nie trzeba co w takim wypadku zrobi człowiek młody, nie otrzymujący miłości od swych rodziców, którzy zapomnieli o jego własnych urodzinach. Poczuł się dotknięty, urażony, potraktowany bez należytego szacunku, o jakiego tak długo walczył by być tutaj, teraz. Miał pieniądze, był pełnoletni, miał dużo uprawnień dzięki swojemu nazwisku i postanowił to wykorzystać. Wyszedł z balu, przychodząc po kilku godzinach w masce przeciwgazowej, uzbrojony po zęby w granaty łzawiące, dymne i usypiające własnej produkcji oraz specjalnie zmodyfikowane z firmy H&K MP5 kalibru .45 ACP, z rozszerzonym magazynkiem do 45 pocisków. Wiedział dokładnie co robi, rzucając granaty usypiające i rozstrzeliwując wszystkich na balu, gdzie rozgłos pocisków słychać było w pobliskim mieście. Marshall świetnie wiedział, że policja się zjawi, dlatego uzbroił się w dodatkowe granaty łzawiące i dymne, dzięki czemu po przybyciu policji, mógł spokojnie obmyślić plan i ich zlikwidować, uciekając z miasteczka.

Kolejne zbrodnie były w Londynie, kiedy nie miał nadto grosza a policja szukała człowieka w specjalnym, czarnym skafandrze. Musiał wyrzucić cały swój sprzęt, zostając bez grosza i domu na ulicach bezlitosnej Wielkiej Brytanii. Zaczął kraść, by chociaż zyskać nieco pieniędzy, jednakże głównie żył wtedy z konstrukcji broni palnych "home-made", sprzedając swoje bronie na nielegalnym, czarnym rynku. Zarobił sporo grosza, a jego bronie nie należały do kiepskiego uzbrojenia. Oczywiście, w końcu z inżynieryjnej ekspansji wyrwał go pewien człowiek z ofertą pracy.

Specjalna baza wojskowa, w której to starali się odtworzyć istoty magiczne. Trzeba przyznać, że zmienili Marshall'a w "Samael'a", tworząc z niego maszynkę do mielenia mięsa z zachowaniem jego inteligencji. Niestety, eksperyment w końcu wyrwał się z pod kontroli, a sam Samael zachorował, musząc teraz przez resztę życia chodzić w specjalnej masce przeciwgazowej by nie... no właśnie...?


Umiejętności:
Zależy co można nazwać umiejętnościami. Jako Marshall, o ile tak to można nazwać, świetnie włada śrubokrętem i wytrychem, mogąc otworzyć niemal każde drzwi czy naprawić stary telewizor. Jeżeli mu się poszczęści i dostanie frezarkę, spawarkę, szlifierkę, wiertarkę i parę innych narzędzi z materiałami, jest w stanie stworzyć świetną broń palną bądź białą, która dorówna tym, jakie kupuje się w sklepach z bronią. Oczywiście nie ma gwarancji, że taka broń jest bezpieczna i czy przeżyje jeden dzień ciągłego ostrzału. Ważne, że pierwsze kilkanaście wylecą. Potrafi zrobić coś z niczego, można go nazwać młodym Macgyver'em.
Jako chwilowy płatny zabójca i jako były złodziej, nauczył się zapewne uciekania jak i nieco walki wręcz. Głównie polega ona na szybkich kontrach, unikach oraz nałożonych dźwigniach.
Jako wampir jest w stanie władać krwią. Poza tym, że jest prawie że nieśmiertelny przez zwiększoną regeneracje, może bardzo brutalnie potraktować przeciwnika z pomocą swojej zdolności. To, co może robić z krwią jest ograniczone jedynie jego wyobraźnią i mocą magiczną, jaką może z siebie wykrzesać.

Dodatkowe informacje:
-Choruje, o ile tak to można nazwać. Musi przez to nosić maskę przeciwgazową by choroba pozostała w nienaruszonym stanie, inaczej, gdy osiągnie ów choroba ostatnią fazę, staje się prawdziwym wampirem. Może przyspieszyć przemianę, dźgając się od razu kołkiem w splot słoneczny.
Fazy:
+Osłabienie
+Osłabienie i kaszel

+Osłabienie i krwawy kaszel
+Osłabienie, krwawy kaszel i ogromny ból

+Osłabienie, krwawy kaszel, ogromny ból, uszkodzenie niektórych narządów wewnętrznych
+Osłabienie, krwawy kaszel, ogromny ból, uszkodzenie narządów wewnętrznych, wewnętrzne krwawienie
+Śmierć
+Przemiana w wampira.


-Lubi rock&roll, nie gardzi muzyką klasyczną i epicką.
-Uwielbia swoje białe glany, z którymi nie rozstaje się ani na krok.
-Niezbyt lubi zwierzęta, sądzi że tylko komunikatywne istoty są warte jakiejkolwiek uwagi.
-Woli noc niż dzień, zimno niż ciepło.
-Uwielbia spokój i harmonie, z domieszką pojechania po kimś z rana.
-Lubi się wylegiwać pomimo swojego perfekcjonizmu.
-Lubi herbatę, lody, spaghetti, ostre przyprawy, ostre dania i luksus.
-Niestety polubił smak krwi.
-Jego krew przez eksperyment jest niezwykle słodka, a jej ilości w jego ciele są bardzo szybko regenerowane.
-Ma lęk wysokości.
-Nienawidzi deszczu.
-Jeżeli nie nosi glanów, to uwielbia czuć zimno pod stopami.


Historia:
Od najmłodszych lat Marshall był czarną owcą w rodzinie, niechcianym dzieckiem, wypadkiem przy pracy. Rodzina nie uważała go jako swoje dziecko, a jako kolejnego służącego na ich dworku, zajmującego się tym, czym im się nie chciało. Marshall był wtedy jeszcze pogodnym chłopakiem, chcącym jedynie miłości i akceptacji. Nie wyróżniał się niczym szczególnym, tylko nieco wyglądem i nazwiskiem. Jako rodzice i po to, by nie szargać swojego dobrego imienia, wysłali swoje dziecko do prywatnej szkoły, w jakiej to wiele osiągał i bezproblemowo piął się ku górze tylko po to, by pokazać że jest wart swojego nazwiska. Po powrocie ze szkoły siadał przeważnie przy swoim biurku i uczył się z różnorakich książek, jakie to miał pod ręką. W szczególności fascynował się książkami technicznymi swojego ojca jak i zwyczajną fantastyką. Chciał być tylko zaakceptowany, zauważony przez swoich rodziców, nie być postrzegany jako kolejny ze służących. Trzeba podkreślić, że służący nie byli najlepiej traktowani. Nauczył się przez to wszystko perfekcjonizmu, o ile można tak to nazwać. Zaczął tworzyć różne gadżety dzięki wiedzy zaczerpniętej z książek ojca, pokazując je personelu i rodzicom. Chwalił się tylko po to, by zostać zauważonym w życiu rodziny. Udało mu się to. Zyskał prestiż możliwości uczestniczenia w ważnych obradach rodzinnego biznesu. Dostawał zadania, by wygłaszać w ich imieniu przedmowy. Ale to znów nie było satysfakcjonujące zajęcie. Rodzina dalej nie zmieniła wobec niego stosunku, był od czarnej roboty, a jego wysiłki nie były w pełni zauważone Nie przeszkadzało to jednak Marshallowi, dalej starał się dążyć do tego celu, tak jak jego rodzice dążyli do pieniędzy i prestiżu. Cała pozytywna energia opadała wraz z wiekiem, gdy wiedział i widział więcej. Światopogląd powoli ulegał zmianie, gdy wreszcie wydoroślał do zrozumienia świata i rządzących go reguł. Coraz bardziej się irytował ignorancją ze strony rodziców. Pewnego dnia jego irytacja osiągnęła zasłużone apogeum. 
Był to dzień jego urodzin, tak straszliwie nie ważny dzień dla jego rodziców, że tym razem postanowił wziąć sprawy we swoje ręce, dążąc do swojego celu. Tego się w końcu nauczył, nie? Był pełnoletni, 19 urodziny, jego rodzice zorganizowali bal z okazji nowego przedsiębiorcy w mieście, zapominając całkowicie o Marshall'u. Postanowił on wyjść z balu, zakupić szybko sprzęt militarny. Dokładniej chodziło o granaty, kombinezon z maską gazową oraz o broń i magazynki. Otrzymał granaty dymne, łzawiące, usypiające, cały kombinezon z kuloodpornymi elementami, hełm, H&K MP5, które własnoręcznie przerobił, zwiększając ilość pocisków w magazynku jak i kaliber broni z 9mm do .45 ACP. Wiele razy wychodził i strzelał z dwururki ojca czy też innych broni, strzelanie do celu, dlatego też wiedział jaki asortyment broni wybrać. Przyszedł pod wieczór, impreza jeszcze trwała. Wszyscy po chwili udali się w letarg, a dźwięk pistoletu maszynowego przetrząsnął całym miasteczkiem. Policja przyjechała, gdy ten dobijał ostatnią osobę. Miał plan awaryjny na uwadze, dlatego też miał granaty łzawiące i dymne, zabijając przy swojej ucieczce kilka policjantów. 


Doszedł do Londynu, pozbywając się rzeczy z dnia zbrodni. Był bez pieniędzy i dachu nad głową. Zaczął kraść, by mieć dogodne życie. Po kilku spokojnych, o ile tak to można nazwać, kradzieżach, miał wreszcie co żreć, mógł wreszcie zacząć rozkoszować się pięknem miasta. Miłość, którą kiedyś posiadał w swym sercu zniknęła, serce stało się zimne, a wobec ludzi był wredny. Zaczął kupować materiały by stworzyć broń, pomagającą w kradzieżach i maskę, by go nie rozpoznano. Został szybko wplątany w czarny rynek przez swoje inżynieryjne zdolności. Pomimo "home made" broni, były one niesłychane skuteczne, a w dodatku tanie. Czarny rynek niezwykle zaczął tętnić życiem dzięki nowemu nabytku, a Marshall zyskał dach nad głową i niezbyt legalną prace, która sprawiała mu niebywałą satysfakcje. Tanimi cenami i źródłem powstawania dobrych broni zainteresowała się pewna organizacja, która zaproponowała Marshall'owi lepszą prace, dając dużą zaliczkę. Musiał jedynie wyjechać z nimi gdzieś... Zgodził się. 


Wyjechał, nie będąc karanym za handel bronią bez certyfikatów i atestów. Tutaj pojawiły się schody. Miał być ich maszynką do zabijania, mordercą na zlecenie, a do tego królikiem doświadczalnym. Dostał tutaj nowe imię, Samael, oznaczające "Anioł Śmierci" z hebrajskiego. Przez chwile działał na ich zlecenie, zabrali go pewnego dnia na sale operacyjną i rozpoczęli swoje eksperymenty przemiany ludzkich istot w magiczne istoty. Eksperyment poleciał innym torem, tylko częściowo się powodząc. Samael'owi wyrosły nieco kły, a oczy zaczęły świecić, uciekając ze stołu operacyjnego. Nie świadom tego co robił, zamordował połowę personelu w owym bunkrze, zakażając się nietypowym wirusem. Jest zmuszony nosić maskę przeciwgazową, ponieważ gdy ją zdejmuje, zamienia się w prawdziwego wampira o słodkiej krwi. Został zakwalifikowany jako zagrożenie i został przechwycony przez specjalne oddziały oraz wrzucony do z początku normalnego więzienia. Dzięki wiedzy uciekł kilkakrotnie z więzień, aż został przeniesiony do specjalnego, ze stworami magicznymi.






Lista Obecności(Podsumowanie)

No Panowie i Panie, czas na listę obecności. Trzeba wiedzieć któż to jest a kogo nie ma. Oczywiście piszcie komentarze.


Zielony kolor - obecny.
Czerwony kolor - nieobecny.
Żółty kolor - usprawiedliwiony nieobecny.


W takim razie zacznijmy listę:
Osoby z KP:
Hashi (Silver Byakko) - KP wycofane do roboczych
Logan (Logan)
John(۞Jack۞) - odszedł
Megan (Sherre)
Roy (Karp)
Irae (Varg)
Doi (Aros) - KP wycofane do roboczych
Blitzstrike (Blitzstrike)
Aren (Aren Avaraes) - KP wycofane do roboczych
Jupiter | Lilith | Chaza'el (Ultimitium)
Gilbert (shira kiba)
Jennaya (Jenna)
Vincent (Vincent Scozzari)
Orian (unknown4devil)
Asa (Mroczny Traktor)
Katie (Likantrop)
Keizo (Keizo.)
Sanjuro (Neko Mleko~ミルクねこ)


Osoby bez KP:
Eels Theavenger (ma KP w roboczych, dlatego jeszcze poczekamy)
Sathiel - Wyrzucenie
wise.girl - Wyrzucenie

Podsumowanie:
Jack i postać Johna - caput.
Hashi (Silver Byakko), Doi (Aros), Aren (Aren Avaraes) - KP zostały wycofane do wersji roboczych. Trzeba było pisać komentarz! Bez wyjątku!
Sathiel, wise.girl - zostają wyrzucone z bloga, skoro nie dawały żadnego znaku życia.

Kto tu wpuścił tego idiotę?

~*~



Name | Logan
Age |  error (wygląda na 21)
Upadły anioł

"Zamykałem z początku demony. Polowałem na te najgorsze, które siały zamęt na świecie. Aż pewnego dnia zacząłem je traktować jak własną broń. Odebrano mi skrzydła. Pff jeszcze pokażę tym tam na górze na co mnie stać. Potrafię zmusić nieczyste dusze,demony do opętania poprzez wstrzelenie je do danego ciała. Uaktywniają się już pierwszego dnia. Osoba wariuje i ma koszmary. Dręczą ją najgorsze zjawy."

Wygląd: 1,85 czystego lekko rudawego dziwaka. Nosi podarte spodnie i podarte bluzki. Z tego względu oczywiście, że dusze lubią się przy nim materializować i gryźć,drapać oraz krzywdzić go fizycznie. To jakaś chyba Boska kara albo jakiś inny shit. Ma przez to pełno siniaków.

Potrafi zamykać demony w specjalnych pigułkach. Zauważone przez dziewczyny są zwykle komentowane jako "pigułki gwałtu". Jednak to wszystko jest mylne. Z pozoru wydaje się przyjazny jednak nie dopuszcza do siebie innych. Ma czarny humor i zwykle drwi sobie ze śmierci oraz z innych. Cieszy się z cudzego nieszczęścia jak każdy Upadły Anioł. Nie cierpi wampirów, bo uważa je za podrzędne stworzenia zmutowane do testów przez Diabła. Nie przepada również za psowatymi i kotowatymi. Tępi ogólnie futrzaki. Uwielbia demony i lubi się z nimi przekomarzać. 

Cierpi na schizofrenie i rozdwojenie jaźni. Potrafi pytać sam siebie i odpowiadać i nie widzi nic w tym dziwnego. Czasami nawet myśli, że gada wtedy z bratem bliźniakiem.


 



~*~

piątek, 3 stycznia 2014

Chyba powinno być "ważne".

Piszę to z pewną dozą przykrości i proszę z góry o zrozumienie.


Muszę niestety oznajmić wam, moi drodzy, iż nie jestem w stanie dłużej "współpracować" (o ile można to tak w ogóle nazwać.) z Dorianem, ani pełnić dłużej roli admina na tym blogu jak i przebywać na nim. Bardzo proszę was o zrozumienie i jeśli komuś z tego powodu przykro (w co szczerze wątpię), albo ktoś czuje się tym rozczarowany - Przepraszam. Po prostu przepraszam. 
Nie piszę jednak wyraźnego powodu mojej decyzji. Jest to sprawa bardziej osobista i myślę, że o takich rzeczach nie piszę się na "ogólnym forum". 

Mam nadzieje, że pociągniecie dalej żywot tego bloga, a Dorian nie zrobi tutaj kompletnego bajzlu. (Chociaż jego nie do końca "zdrowe i normalne" zachowanie pozwala mi w to wątpić.)


Żegnajcie misiaki


~ Vasiliev Ivanov